Dark Fantasy Role Play

mroczne mięcho ku czci Melpomeny złożone w ofierze

  • .
    - Witaj! Poniżej znajdziesz pomysły na przygody, scenariusze rpg, generatory i opowiadania w klimatach fantasy - wszystko (poza poezją i scenariuszami do Gemini rpg) autorstwa Maestro, choć często inspirowane różnymi źródłami. Fani systemów Warhammer, Monastyr, Gemini, Midnight, Ravenloft, Dark Sun, Gra o tron (Pieśń Lodu i Ognia), Deadlands, Bestie i barbarzyńcy i innych światów RPG powinni znaleźć tu coś dla siebie. Szczególnie chciałbym pomóc początkującym Mistrzom Gry. Nie szukajcie tu rzeczy, które szybko się dezaktualizują. To ma być źródło konkretnych inspiracji do sesji gier fabularnych z niewielkim dodatkiem teorii rpg. Krwiste mięcho role playing.

Pierwszy dzień pokoju w Winterfell szybko zamienił się w krwawą jatkę, chociaż zaczął się cicho, niepozornie, wręcz melancholijnie. Rankiem, po naradzie sir Eryka z Kellem "Niedźwiedziem" Rayderem i Henzim Muchą, odbył się pogrzeb ostatnio poległych szarych braci. W cieplejszym, spowitym mgłami zakątku Bożego Gaju, dopełniono starych i nowych tradycji – zmarłym posypano twarze popiołem, położono na piersiach czarne kamyki Hexogi, które potem Mikael skrzętnie zebrał do worka, zaś Mucha z kilkoma kompanami odciął skrawki ubrań zabitych by wszyć je potem w Wystrzępiony Sztandar. Przy okazji oficjalnie i entuzjastycznie potwierdzono funkcję sir Eryka jako Kapitana Kompanii. Elokwencja rycerza i wyczucie tłumu Muchy ponownie zaprocentowały. Wieczorem Łańcuch chciał się zgłosić na regularną odprawę sztabową i wyjaśnić resztę wątpliwości, na przykład ustalić zastępców-poruczników dowódcy.

Tymczasem sir Eryk dowodził. Cristian Borg, zgodnie ze swoją wolą i naturą, miał wyruszyć na poszukiwanie Ramseya Boltona. Inne grupy zwiadowców miały szukać w najbliższych zamkach kruków pocztowych i dokonać rekonesansu w lesie. Virion z Veną udali się do leżącego najbliżej kasztelu Cerwyn. Sir Eryk, Mucha i Kell ruszyli zaś do Wielkiej Siedziby – wieżycy donżonu, gdzie na 5 kondygnacji wciąż pomieszkiwała w otoczeniu swych zbrojnych lady Dustin. Bohaterowie chcieli otrzymać od Pani Barrowton przysięgę wierności dla sprawy króla Stannisa (z racji nieobecności Jego Miłości lady miała klęknąć przed proporcem Baratheona), oraz przenieść jej ludzi do innego budynku Winterfell. Wszystko poszło nie tak, jak powinno...
Po pierwsze na audiencji zabrakło Muchy (chwilowo pełniącego obowiązki chorążego), który z Petrą – jedną ze służek lady Dustin (trzy dwórki powróciły do swej pani zeszłej nocy, po uwolnieniu z niewoli) – oddał się intensywnym cielesnym igraszkom, najlepszym w swoim życiu. Po drugie arystokratka zdecydowanie odmówiła spełnienia warunków sir Eryka, który postawił sprawę na ostrzu noża, ryglując od środka drzwi do komnaty lady i biorąc ją za zakładniczkę.

Kell rozprawił się szybko z dwoma, nerwowo reagującymi i agresywnymi, służkami szlachcianki, skrępował więźnia, a chwilę później zmuszony był trzymać lady nóż na gardle, kiedy jej zaprzysiężeni zbrojni wyważali drzwi. Ostatnia, rozpaczliwa próba sir Eryka apelowania do rozsądku i groźby nie przekonały lady Dustin. Być może kobieta była zbyt wściekła i zdumiona, nie wierzyła, że BG mogą posunąć się do realizacji swych gróźb? Może wydawało jej się, że poznała charakter sir Eryka i to on pierwszy skapituluje. Tak się jednak nie stało, sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli. Do komnaty wtargnęli zbrojni zakładniczki, w tym kusznik. Słowa nie podziałały, zabrakło czasu. Brzdęknęła cięciwa, sir Eryk zatoczył się, Kell poderżnął gardło lady (kilka dni temu zrobił to samo ze Starym) i brawurowo wyskoczył przez okno na szeroki, śliski parapet. Cudem utrzymał równowagę, a następnie szczęśliwie opuścił się po gargoylach i wykuszach niżej, poza zasięg przeciwnika. W międzyczasie zbrojni z Barrowton dali trąbkami sygnał reszcie towarzyszy rozrzuconych po Winterfell. To samo uczynili Szarzy Kompanioni. Później okazało się, że konflikt pomiędzy niedawnymi sojusznikami równolegle wybuchł też przy stajniach, kiedy poszło o prawa do zdobycznych koni.

Mucha, pozostający na piątym piętrze wielkiej wieżycy, miał nie mniej szczęścia niż Kell. Najpierw przyczaił się w swym gniazdku rozkoszy, a potem niemal w jednym kawałku przedarł się do schodów i wskoczył do swoich, lawirując między ostrzami i padającymi ciałami. W tym całym zamieszaniu Henzi nie zapomniał o Wystrzępionym Sztandarze, a na dodatek płynnie przejął dowodzenie w donżonie, będąc obok Dratwy najwyższym oficerem kompanii. Sytuacja na piętrach ustabilizowała się, jednak na parter wpadł nagle z dziedzińca wasal i prawa ręka lady – jednoręki Harwood Stout z grupą rycerzy. Ciężkozbrojni odrzucili do tyłu szarych kompanionów i dopiero zapał Muchy umożliwił skuteczny kontratak oraz utrzymanie pozycji do chwili przybycia Borga z posiłkami w postaci górali. Stout został pojmany. Korzystając z zamieszania Mucha chciał pozbyć się Borga, ale zamiar spalił na panewce, zaś zdezorientowany Kell powalił Henziego pięścią. Ponury chorąży na szczęście nie zorientował się, co się właśnie miało miejsce i pobiegł walczyć na piętrze.

Ostatecznie sytuację w Winterfell opanowała interwencja górali, konkretnie licznego klanu Liddlów i jego naczelnika Torrena Liddle’a, z którym Mucha i Kell szybko się dogadali.

Stouta przesłuchano, potwierdzając, że lady Dustin do końca grała na dwa fronty, zabezpieczając się w razie odmiany losu. Liddlowie zajęli wyższe piętra Wielkiej Wieżycy, Torren pożyczył sobie Petrę i żeliwną wannę Starków. Górale stwierdzili, że warto sprowadzić do Winterfell swoje rodziny, to miejsce idealnie nadaje się do przetrwania długiej zimy.  

Tymczasem Borg pożyczył od klanów 16 koni i wyruszył tropić Ramseya Boltona, nie do końca będąc zadowolonym z faktu, że sir Eryk przeżył całe zamieszanie. Postrzał z kuszy okazał się niegroźny, nie doszło też do mściwego zrzucenia rycerza z okna wieżycy. Ten los nie ominął jednak ciała lady Dustin…

Opatrzony przez Łapiducha Sir Eryk pogrążył się na kilka godzin w depresji, gryząc się swoją wcześniejszą pochopną decyzją i śmiercią lady Dustin, szacownej wdowy, szlachcianki, z którą przez kilka dni prowadził zajmujące rozmowy… Dopiero ziółka Kalispery pomogły odzyskać Kapitanowi rezon. Bohaterowie radzili się Mance’a Raydera, opowiadającego o Innych i potrzebie zorientowania się w sytuacji strategicznej. Wieczorem dopełniono też formalności związanych z wyborem zastępcy dowódcy. Sir Eryk zdecydował się na razie na tylko jednego porucznika i został nim Kell, choć byli inni chętni. „Niedźwiedź” postanowił też zostać następcą Skryby Łańcucha, co zdjęło ten zaszczyt z barków wytypowanego pierwotnie Muchy.

Następnego dnia wrócili Virion i Vena, niestety bez kruków. Sierżant zajął się wraz z bratem Maronem poszukiwaniem kilku niezdyscyplinowanych i zaginionych kompanionów, którzy zapuścili się w podziemia Krypt WInterfell celem odnalezienia legendarnych skarbów Starków. Szara Kompania otrzymała też zaległy żołd – mimo, że skarbona kompanii przepadła podczas ataku Bękarta Boltona, to zgromadzone zapasy gotówki rozdysponowano pomiędzy żywych kompanionów, co wyraźnie podniosło morale. Sir Eryk włączył w to swoje oszczędności, zaś Kell tymczasowo zrezygnował z wynagrodzenia.

Bohaterowie zastanawiali się, gdzie nagle znikneły wrony? Ścierwojady niespodziewanie odleciały zeszłej nocy i nawet talenty warga, wcielonego w mewę, nie potrafiły tego wyjaśnić. Mucha wzdychał za Petrą, którą Torren w końcu oddał. Henzi miał jednak czas, aby dopilnować uzupełnienia sztandaru o nowe łaty oraz wzmocnienia chorągwi specjalnym obszyciem (ścieg pentoski). Sir Eryk prowadził intensywną rekrutację wśród górali. Okazało się, że wybór Kella na porucznika był zagraniem politycznym, mającym pokazać klanom, jak ktoś "od nich" może szybko awansować w Kompanii. Mucha nie chciał być gorszy. Rozpoczął akcję propagandową wśród więźniów – ludzi lorda Boltona. Chciał przekonać się, czy zbrojni z Dreadfort są lojalni i czy mogą jakoś przydać się Szarej. Tymczasem górale wysłali do swych wiosek posłańców celem ściągnięcia do Winterfell całych rodzin. Czas mijał... Odnaleziono zaginionych kompanionów w Kryptach i zaczęto eksplorować głębsze, wcześniej niedostępne, starożytne poziomy. Kolejnego dnia z Muru przyleciał kruk. „Jon Snow nie żyje – pisał nowy, 999.  Lord Dowódca - Na Winterfell idzie kilkuset dzikich. Zawiadomcie króla, że Nocna Straż pozostanie neutralna”.

Borg dał znać przez konnego gońca, że natrafił na ślad oddziału Bękarta Boltona. Ramsey najwyraźniej ruszył najpierw na północny wchód, a nie do Wilczego Lasu, jak spodziewali się bohaterowie. Co zamierzał? I gdzie był król? Kell Rayder, kierujący przygotowywaniem przeróżnych pułapek na południowym przedpolu Winterfell, ponownie rozpoczął powietrzne zwiady na skrzydłach mewy. Szukał orszaku Stannisa. Mucha odpowiadał za umocnienie „wewnętrznego zamku” – obszaru obejmującego donżon i Wielką Komnatę.
Sir Eryk wysyła z powrotem na Mur kruka z następującymi wieściami "Winterfell zdobyte przez ludzi Stanisa. Ranny król wraca na Mur".

Zwiad powietrzny warga wykazał jedynie trzystu Wullów wracających lasem na pogórze, nie trafił na żaden ślad króla. Sir Eryka znów męczyło sumienie i złe sny o śmierci lady Dustin. Własnoręcznie pochował ciało kobiety w Bożym Gaju, a następnie wydał rozkaz spalenia wszystkich niepogrzebanych zwłok na terenie Winterfell. Zadanie nie należało do prostych i szybkich, ale dało ludziom zajęcie. Przez najbliższe dni nad twierdzą unosiły się czarne, cuchnące kolumny gryzącego dymu. Wrony wciąż nie wracały do stolicy Północy.

Tymczasem...

Kell pod okiem Łańcucha zagłębia się w Rejestr – swoistą kronikę kompanii, rozmawia też często z ojcem, który przypomina mu o Murze i reszcie rodziny. Bohaterowie wespół z Mancem Rayderem zastanawiają się wspólnie kto prowadzi Dzikich idących z północy? Jakie zamiary mają "Wolni Ludzie" i czy Mance będzie potrafił nad nimi zapanować? Sir Eryk otrzymuje wreszcie ochronę - pięciu ludzi (w tym trzech młodych Wullów) czuwających przy nim w dzień i w nocy.

Na dolnych poziomach Krypt kompanioni niespodziewanie odkrywają magazyn ponad 400 sztuk obsydianowej broni: groty włóczni, noże, miecze, setki grotów strzał ze smoczego szkła. Niżej są pradawne sarkofagi i skamieniałe korzenie czardrzew z mumiami niewielkich istot (mitycznych Dzieci Lasu?) oraz kośćmi olbrzymów (smoków?). Szarzy bracia znajdują też wielki, kręty, okuty i pokryty runami róg sygnałowy. Czyżby był to legendarny Róg Joramuna? Na razie nie ma chętnych do grania na nim...

Cristian Borg nie wraca. Kalispera patrzy niechętnym okiem na Petrę, która szybko odnajduje się pośród Szarych. Z kolei Cołaska nie radzi sobie z popytem na jej nieco przejrzałe wdzięki. Chłopcy są wygłodzeni a w Winterfell ostało się niewiele kobiet... Mucha nie chce dzielić się Petrą.
W kolejnych dniach siarczysty mróz słabnie, ustępuje śnieżnym zadymkom, potem wzmaga się wiatr. Wszyscy mają nadzieję, że nie powtórzy się pamiętna wielodniowa zamieć. W Winterfell jest ciepło i przytulnie, zapasów starczy na pół roku. Wśród, nielicznych już, członków Szarej Kompanii coraz istotniejszą rolę zaczyna odgrywać kult Hexogi. Nocami na ścianach pojawia się symbol tej bogini, jak niegdyś w obozowisku w Wilczym Lesie. Czy to ostrzeżenie? Obietnica? Przyszłość pokaże.



Aktualny stan osobowy według Rejestru Kompanii:
- 53 braci + 5 sióstr (Kalispera, Ythar, Cołaska, Maruda, Petra. Vena w nomenklaturze Szarej jest traktowana jako "brat"), w tym 13 poważnie rannych.
Poza Winterfell znajduje się 15 ludzi (Borg z grupą zwiadowczo-pościgową), w twierdzy jest więc zaledwie 25 kompanionów zdolnych do walki... Winterfell należy do górskich klanów.
W lochach siedzi blisko 270 ludzi - zbrojnych Boltonów i lady Dustin. W Wielkiej Komnacie, przerobionej na olbrzymi lazaret, wśród dziesiątków rannych jest też Hother Umber.

Sir Eryk wraz z Muchą zwerbowali 28 nowych rekrutów, wszystkich z pomniejszych górskich klanów. Zobaczymy, jak szybko (jeśli w ogóle) nowi staną się lojalnymi braćmi.    

Categories:
Reakcje: 

0 Response for the ""Cierpki smak zwycięstwa" - sesja 17. "Wichrów Zimy""