Dark Fantasy Role Play

mroczne mięcho ku czci Melpomeny złożone w ofierze

  • .
    - Witaj! Poniżej znajdziesz pomysły na przygody, scenariusze rpg, generatory i opowiadania w klimatach fantasy - wszystko (poza poezją i scenariuszami do Gemini rpg) autorstwa Maestro, choć często inspirowane różnymi źródłami. Fani systemów Warhammer, Monastyr, Gemini, Warlock!, Cień Władcy Demonów, D&D, Veasen czy Symbaroum i innych światów RPG powinni znaleźć tu coś dla siebie. Szczególnie chciałbym pomóc początkującym Mistrzom Gry. Nie szukajcie tu rzeczy, które szybko się dezaktualizują. To ma być źródło konkretnych inspiracji do sesji gier fabularnych z niewielkim dodatkiem teorii rpg. Krwiste mięcho role playing.


Sir Eryk ocknął się nagle po długim, pełnym (nie swoich?!) koszmarów śnie. Dziwaczne mary mieszały się ze wspomnieniami. Był w nich dziką bestią, zdradzonym dowódcą, istotą głodną zemsty i człowiekiem o dwóch lub trzech duszach zmagających się w jednym ciele. Śnił, że jest wilkiem i wilczym panem. Pamiętał swoją śmierć i zimno ostrzy wbijających się w pierś, pamiętał… Ale obrazy i emocje szybko znikały. Wierny giermek Mikael wyprowadził zdezorientowanego rycerza z rozświetlonego kagankami podziemia, gdzie spocona i zmęczona lady Melisandre rozpaczliwie próbowała dopełnić jakiegoś wielogodzinnego rytuału. Na zewnątrz panował siarczysty mróz. Zeszłego dnia znów spadł śnieg, niemal całkowicie przysłaniając duży, nadpalony stos, zabudowania i ruiny umocnień Nocnego Fortu wypełnionego gwarem Szarej Kompanii. Jedynie kuźnia, skąd od dłuższego czasu dochodziły brzęczące, miarowe odgłosy kucia, pozbawiona była białych czap. Biły z niej za to obłoki ciepła szybko znikające w mroźnym powietrzu. Kapitan został entuzjastycznie przywitany przez kompanionów, po posiłku usiadł wraz z Kellem i Muchą do stołu sztabowego i, po zapoznaniu się z wydarzeniami z ostatnich dni, przez godzinę rozstrzygał sprawy kompanii. Wierny Hennick z Dorne został więc nowym Chorążym i mógł odciążyć w obowiązkach bardzo zajętego Viriona, nieoficjalnego podporucznika. Dobrą wiadomością był wzrost liczebności najemników. Stan osobowy kompanii przekroczył dwie setki. Z drugiej strony szary sztandar został uzupełniony nowymi łatami poległych, wszyto tam również piórko zabitej mewy Kella, do której Mucha nieco kpiarsko się odniósł. „Księżniczka” Dzikich – Val, reprezentując ciężko rannego Tormunda, przypomniała o sprawie swoich ludzi, uciekinierów z Hardhome uwiezionych wciąż za Murem. Mała Shireen wstawiała się z kolei za ubezwłasnowolnioną, pogrążoną wciąż w rozpaczy matką. Mark Myszor, kompanijny szef majstrów, zjawił się z wiadomością, że z serca spadłej gwiazdy przyniesionej przez BG nijak wykuć miecza się nie da. Kamień niewątpliwie jest magiczny - po rozgrzaniu sam zaczyna ziać niezwykłym gorącem długo i mocno - oddaje znacznie więcej ciepła niż przyjmuje, ale nawet wówczas nie ma żadnej plastyczności, nie można go kształtować. Bohaterowie nie dopuścili do siebie myśli, że ich ryzykowna eskapada za Mur mogła być pozbawiona sensu. Wpadli więc na pomysł, że ze spadłej gwiazdy można wykonać obuch młota. Zanim przedstawili tą propozycję lady Melisandre, na rozmowę zgłosili się Przyjemniaczek i Caleb Bane, kamraci zabitego Borga. Sugerowali, że śmierć ich przyjaciela mogła być spowodowana świadomym działaniem (lub zaniechaniem działania) bohaterów. W obliczu takiej obrazy i niesubordynacji sir Eryk nakazał wymierzenie kary cielesnej obu najemnikom, a wcześniej popędliwy Kell wymienił kilka ciosów pięścią z Bane’m. Na koniec zebrania Pete z Wullów nadbiegł z rozkazem od Czerwonej Kapłanki pragnącej natychmiastowego dostarczenia niemowlaka – dziecka Crastera i Goździk. Na rozkaz dowódcy kilkumiesięcznego berbecia odnaleziono i odebrano mamce. Z wrzeszczącym dzieciakiem sir Eryk, porucznik Kell i Najwyższy Kapłan Hexogi, czyli Mucha, udali się do podziemi. Tymczasem sir Ian Storm wartował na szczycie Muru, patrząc dzielnie w oczy ciemności i modląc się do Pana Światła, zaś kierujący szkoleniem ludzi Virion miał na oku małą grupkę jeźdźców zbliżających się do Nocnego Fortu ze wschodu...

Lady Melisandre, która otworzyła w końcu drzwi swej podziemnej pracowni, była w coraz gorszym stanie. Niechęć Kella wobec niej narastała. Na rozkaz porucznika kompanijny skryba Łańcuch sprawdzał jakość kamieni szlachetnych otrzymanych kilka dni temu od kapłanki w ramach zaliczki. Sir Eryk dopytał zaś kobietę przeznaczenie małego dziecka. Usłyszawszy, że niewinny maluch ma być złożony w ofierze dla swej krwi, rycerz zaproponował ofiarnie swoje płyny ustrojowe. BG poinformowali także Melisandre o bezowocnych próbach wykucia Światłonoścy z upadłej gwiazdy. Czerwona Kapłanka zareagowała na to histerycznie zwracając się do swego boga o pomoc, wskazówkę, szarpiąc włosy i niemalże wyjąc z bezradności. Musiała w odpowiedzi coś usłyszeć, bowiem na razie zrezygnowała z dziecka i nakazała natychmiastowe przygotowanie olbrzymiego stosu, wielkiego ognia, w którym oczekiwany Azor Ahai miałby się wreszcie odrodzić. Zainteresowała się także informacją od sir Eryka na temat jego rodowego miecza – starożytnego mlecznobiałego Świtu znajdującego się w zamku Starfall na południu. Kiedy Mucha powiedział o możliwości wykorzystania upadłej gwiazdy do zwiększenia mocy ognia, Melisandre po raz pierwszy spojrzała na kapłana Hexogi przychylnym okiem i entuzjastycznie zaakceptowała pomysł. Spotkanie skończyło się.

Stosunek do kapłanki nieco poróżnił BG. Kell miał wielką ochotę zabić kobietę (nawet bez konsultacji z dowódcą), widział w niej jedynie obłęd i zgubę kompanii. Sir Eryk przypomniał w obecności potakującego Łańcucha, że Szara Chorągiew służyła już bardziej szalonym panom. Ważny był kontrakt i wypłacalność. Ta została jednak poddana szybko w wątpliwość, kiedy Łańcuch odkrył, że dwa z czterech kamieni szlachetnych (zaliczka od Melisandre) zamieniły się w liche węgielki. Jeśli kamienie były sztuczką magiczną, to oznaczały dla Kella oszustwo (a moc kapłanki wyraźnie słabła). Innym wytłumaczeniem było okradzenie kompanijnej szkatuły… Z kolei Mucha, z zupełnie innej beczki, zastanawiał się głośno, czy kompania nie zamienia się aby w ochronkę dla pokrzywdzonych kobiet i dzieci (casus Val, Shireen i dziecka Crastera); czy wciąż jest twardą i bezwzględną grupą profesjonalnych zabijaków pozbawionych przeszkadzającego w tej profesji sumienia? To pytanie nie doczekało się odpowiedzi.


Bohaterowie zajęli się nowo przybyłymi. Wśród czwórki jeźdźców, poza milczącym przewodnikiem z Nocnej Straży, znaleźli się: niejaki Davos Seaworth (namiestnik zmarłego Stannisa), cichy, kilkuletni chłopiec Rickon Stark (jakoby najmłodszy syn Eddarda Starka, więc dziedzic Winterfell) oraz opiekun chłopaka – odziany w futro upstrzone fetyszami Thull Insu Ith – szaman z tajemniczej wyspy Skagos na wschodzie od Muru. Pogrążony w szoku po potwierdzeniu się okropnego losu króla i niepewności co do życia swego syna, sir Davos pokrótce opisał, jak po opuszczeniu Białego Portu odnalazł małego Starka wśród Skagów. Chłopak był tam otoczony czymś na kształt kultu. Nie bez problemu Davos wyciągnął chłopaka z wyspy chcąc przysłużyć się tym sprawie swego króla. Rickon miał być, między innymi, gwarancją trwałego przystąpienia Manderlych z Białego Portu do sojuszu Baratheona. Być może rozważono by wówczas także ślub ostatniego Starka z księżniczką Shireen…

Davos odwiedził z sir Erykiem pogrążoną w apatii królową Selyse, uściskał jej córkę, a potem rozpoczął poszukiwania informacji o synu, będącym jednym z giermków Stannisa. Były namiestnik króla nie był w stanie spłacić kompanii długu swego władcy, ale dopytywał, czy w razie odblokowania „pewnych funduszy” najemnicy byli by gotowi ponownie stanąć po stronie Baratheonów, tym razem reprezentując interesy Shireen. Davos ostrzegł też bohaterów przed Czerwoną Kapłanką zrzucając na nią winę za nieszczęsny los Stannisa. W tym czasie skagoski szaman nie odstępował Rickona na krok, obaj byli pilnowani przez braci z Szarej Kompanii, choć nie ograniczono im możliwości poruszania się.

Tymczasem Mucha dopilnował południowego nabożeństwa Hexogi, które prowadził jeden z jego dwóch uczniów - Raszaj zwany Grajkiem, bardzo utalentowany aktor dramatyczny. Celebracja Prawdy wypadła znakomicie, co przyznał nawet wymagający sir Eryk, założyciel kultu. Niestety okazało się, że skagoski szaman ma inne zdanie. Symbol Hexogi i jej nazwę skojarzył z niejaką Hexogothą, mroczną boginią ze swojej wyspy, córką Innego, zwodniczą Panią Kłamstw i Koszmarów, morskich miraży i śnieżnej ślepoty. Skag odtańczył wokół bohaterów taniec pełen zaklęć i podarował Kellowi dużą ość z wyrytymi runami – wbita w mózg miała unicestwić każdego sługusa zła. Czy to wówczas Kell zaczął negatywnie patrzeć na Muchę?


Skonfrontowana z fałszywymi kamieniami Lady Melisandre zapewniła, że dotrzyma warunków kontraktu i natychmiast oddała sir Erykowi całą swą biżuterię. Apelowała w imię swego boga i dobra całego świata o pomoc. Prosiła o przygotowanie stosu. Była na łasce kompanii. Później, na wspólnej naradzie BG i Łańcucha ustalono, że jeśli nic się nie zmieni, kontrakt z kapłanką będzie obowiązywał jedynie do południa dnia następnego. Tymczasem wszyscy ruszyli do jodłowego lasku ścinać drzewa na olbrzymie palenisko. Mark Myszor stwierdził, że w zaistniałych okolicznościach najlepiej wykorzystać zgromadzone już na miejscu drewno i część zabudowań Nocnego Fortu. Ścięte drzewa transportowano wiec saniami do ruin i powiększano stos. Stu pięćdziesięciu ludzi harowało przez cały wieczór i większą część nocy. Sterta drewna na dziedzińcu zamkowym rosła z godziny na godzinę. W międzyczasie doszło do ostrej scysji między Kellem a Muchą. W poruczniku eksplodował nazbierany gniew i żal po stracie mewy, oszustwach kapłanki i wątpliwości co do niektórych decyzji. Sir Eryk nie pogodził skłóconych przyjaciół. Nagi do pasa, mimo mrozu z odsłoniętą mocarną piersią, niestrudzenie pracował toporem przy wyrębie drzew, dając przykład innym. Obok wtórował mu drugi rycerz, sir Ian Strom. Dwóch mężów zdawało się ścigać w męczącej nocnej pracy. 
 Zerwał się ostry, lodowaty wiatr. Zbliżała się północ, czas rozpalenia ognia, moment odrodzenia Azora Ahai