Dark Fantasy Role Play

mroczne mięcho ku czci Melpomeny złożone w ofierze

  • .
    - Witaj! Poniżej znajdziesz pomysły na przygody, scenariusze rpg, generatory i opowiadania w klimatach fantasy - wszystko (poza poezją i scenariuszami do Gemini rpg) autorstwa Maestro, choć często inspirowane różnymi źródłami. Fani systemów Warhammer, Monastyr, Gemini, Midnight, Ravenloft, Dark Sun, Gra o tron (Pieśń Lodu i Ognia), Deadlands, Bestie i barbarzyńcy i innych światów RPG powinni znaleźć tu coś dla siebie. Szczególnie chciałbym pomóc początkującym Mistrzom Gry. Nie szukajcie tu rzeczy, które szybko się dezaktualizują. To ma być źródło konkretnych inspiracji do sesji gier fabularnych z niewielkim dodatkiem teorii rpg. Krwiste mięcho role playing.

Koło się zamknęło. Szara Kompania przybyła na Północ stawiając pierwsze kroki wraz z wojskami Stannisa we Wschodniej Strażnicy i z tego samego zamku teraz odpływała. Skład i stan osobowy uległy przez ten czas wielu zmianom. Przeszło pięć miesięcy temu,  w bitwie z armią Dzikich Mance’a Raydera brało udział 340 szarych braci, przeżyło 125. Podczas zdobywania i utrzymania Winterfell oddział zmniejszył się do siedemdziesięciu kilku osób. Obecnie nominalnie pod Wystrzępionym Sztandarem służy blisko 400 mężczyzn, głównie Wolnych Ludzi, ale czy wszyscy sprostają wyzwaniom? Weteranów stanowiących rdzeń kompanii i pamiętających jeszcze kontrakty w Essos zostało trzydziestu. Niemal wszyscy są oficerami i podoficerami. Nieco większą ilość stanowią zbrojni z południa, pochodzący z rozbitej Armii Stannisa. Stu ludzi rekrutuje się spośród  północnych górskich klanów Wullów, Norrey’ów i Liddle’ów. Kilkunastu to dezerterzy z Nocnej Straży i oddziałów wiernych Boltonowi. Jest jeszcze kilku niedorostków i starców z Ostatniego Domostwa, przyjętych z litości i służących jako ciury obozowe. Cała reszta to Dzicy, czy też Wolni Ludzie, grupa niejednolita, bo pochodząca z czterech plemion straszliwie doświadczonych przez grozę Innych i głodny mrok za Murem. Wszyscy trafili teraz do Białego Portu. A oto jak się to stało.

Poprowadzona za Mur  wyprawa odrodzonego Białego Jona skończyła się połowicznym sukcesem. Zza Muru przyprowadzono po lodzie pewną grupę Wolnych Ludzi, ale zwabiono także upiory. Przybrzeżne wody Zatoki Fok i port Wschodniej Strażnicy były zamarznięte a statki, którymi kompania miała odpłynąć, tkwiły w lodzie. Na szczęście doświadczenie i pomysłowość bohaterów poradziły sobie z tym. Kadłuby uwolniono i uszczelniono, zaś lód został skruszony za pomocą Rogu Zimy. Dokonał tego Kell Rayder (grający na magicznym instrumencie już któryś raz z rzędu) w towarzystwie Muchy, który po wszystkim przypisał oczywiście sukces woli i mocy Hexogi.

Wschodnia Strażnica została obsadzona przez kilkunastu ludzi z Nocnej Straży, którzy po raz ostatni poprosili sir Eryka o wsparcie obrony Muru. Kapitan miał jednak inne plany. Sam postanowił udać się z nieliczną eskortą na Skagos, by zgłębić istotę swej bogini. Reszta sztabu, po długiej i burzliwej naradzie, w której głos, poza BG, zabrali również sir Davos Seaworth i Biały Jon, zdecydowała, że kompania ruszy statkami na południe, do Białego Portu – siedziby teoretycznie przychylnego i wypłacalnego lorda Wymana Manderly. Odrodzony Jon Snow, zwany Białym, wspierany(chyba silniej niż by sobie tego życzył) przez sir Iana Storma, wciąż chciał odzyskać Winterfell i tam stawić czoła najazdowi Innych. Pojął jednak, że sam tego nie uczyni, a stolicę Północy można równie dobrze zdobywać od strony południowej. Również sir Davos, pragnący pomszczenia na Boltonach swego króla i syna Devana, głosował za Białym Portem – dobrym miejscem dla ochrony Rickona Starka i Shireen Baratheon. Jon Hollard porzucił myśl o samotnym odwiedzeniu Braavos, co ucieszyło jego towarzyszy, zwłaszcza sir Eryka. Kapitan ze smutkiem przyjął za to decyzję sir Iana Storma o odłożeniu ślubowania służby Szaremu Sztandarowi.  

Kilka dni we Wschodniej Strażnicy upłynęło majstrom kompanii nader pracowicie. Szkutnicy krzątali się przy statkach, kruszono za pomocą kafarów lód, zaś dwie duże zamkowe kuźnie pracowały pełną parą. Dzięki zgromadzonej przez Nocną Straż stali, kowale kompanii zdążyli wykuć kilka sztuk broni z domieszką obsydianowego pyłu. Do Ostatniego Domostwa wybrał się w skórze ptaka Biały Jon z listem zawierającym propozycję ewakuacji dworzyszcza Umberów, zabrania nielicznych już mieszkańców na statki. Odrodzony w magicznym ogniu Jon już nie wierzył, że postawiony tysiące lat temu Mur wytrzyma inwazję Innych. Wznoszenie lodowej fortyfikacji rozpoczęło się wszak po poprzednim najeździe, u zarania Wielkiej Wiosny i Mur nigdy nie musiał zdać swojego najważniejszego egzaminu. Od setek lat mieszkańcy Westeros byli pewni, że chroni ich przed rajdami dzikich barbarzyńców.

Kiedy przyprowadzeni zza Muru dzicy w większości klęknęli przed Szarym Sztandarem (jakaż zmiana dokonała się w tych dumnych ludziach przez ostatnie tygodnie!) zdobywając dzięki temu miejsce na statkach, kompania odpłynęła. Pełznąca z północy po zamarzniętym morzu mroczna mgła, pełna kłów i szponów mrozu, rozwiała się wraz z rozbiciem lodu. Zapewne na krótko, ale szarzy bracia nie oglądali się za siebie. Duża łódź sir Eryka popłynęła na wschód, ku Skagos, trzy większe statki ruszyły wzdłuż wybrzeża na południe, po drodze zatrzymując się by przyjąć na pokład kilkudziesięciu uchodźców z Ostatniego Domostwa. Kell ponownie zobaczył swego ojca – Mance’a Raydera. Kasztelan Hother Umber, zwany Kurwistrachem, nie opuścił jednak domu swych przodków. W liście do sir Eryka poprosił o uwolnienie swego lorda i bratanka Greatjona z łap Freyów.

Wcześniej, na zadziwiająco spokojnym jak na tą porę roku morzu, bohaterowie dostrzegli dryfujący statek. Był to „Kos” należący do Nocnej Straży. Na pokładzie znajdowali się ledwo żywi dzicy ewakuowani z Hardhome. Swoich ożywionych zmarłych zamknęli pod pokładem. Po sztormie i utracie żeglarzy osłabieni i ranni ludzie nie byli w stanie przybić do brzegu. Kompania pomogła potrzebującym, a „Kosa” wzięła na hol, by rankiem rozprawić się z upiorami nawiedzającymi jego pokład. Przy okazji potwierdzono skuteczność nowej broni ze stali „obsydianowej”.
Pogoda wciąż dopisywała i rejsu czterech statków wypełnionych bardzo zróżnicowanymi ludźmi nic nie zakłóciło. Niewielka flotylla minęła Wdowią Strażnicę, potem wpłynęła na wody Ugryzionej Zatoki. Minęła Stary Zamek, archipelag Trzech Sióstr i skręciła ku Białemu Portowi leżącemu u ujścia szerokiej rzeki Biały Nóż. Do samego miasta popłynął na początku tylko jeden ze statków „Ciasne Koryto”, jak nazwali ją kompanioni. Na pokładzie byli, między innymi, wszyscy Bohaterowie Graczy (Virion, Hollard, Kell, Mucha, Storm) oraz sir Davos i Odrodzony Jon. Biały Port, najludniejsze miasto i najważniejszy port Północy (podobno piąte co do wielkości miasto w Westeros) stanowił dla przybyszów wielką odmianę. Po pierwsze zniknął mróz. Śnieg jeszcze tutaj nie dotarł. Mimo chłodnego wiatru kompanioni mieli wrażenie, że trafili do cudownej krainy ciepła, ładu i spokoju. Zadbane nabrzeże, imponujący podwójny port z falochronami i ufortyfikowanymi molami oraz wznosząca się nad tym wszystkim duża metropolia z bielonymi kamiennymi piętrowymi domami – to wszystko imponowało, zwłaszcza Dzikim, którzy myśleli, że trafili do stolicy świata zamieszkałej przez południowych królów. W porcie stały też wojenne galery. Jeden z okrętów pod znakiem trytona Manderlych eskortował „Ciasne Koryto” do wysokiej przystani, skąd było widać nabrzeże kupieckie wypełnione pstrą zbieraniną towarów z różnych stron świata. Bohaterowie zostali przepytani i eskortowani do jednej z gospód, padło na „Pękniętego Wieloryba”. Tam się zaczęło. Pierwszy złotem błysnął Mucha. Później zamówiono wszystko co ciepłe: od kilku kobiet dla Viriona, przez paszteciki, korzenne wino, kąpiel, łaźnię i nagrzane łoże. W oczekiwaniu na audiencję u lorda BG zamawiali pranie, cerowanie, kupili sobie nowe szaty, ostrzygli się i ogolili, a potem znów używali wszystkich przyjemności, które niesie cywilizacja. Życie w Białym Porcie tak bardzo kontrastowało z ich losem na Północy, że nie wychwycili wysokich cen i zaniepokojenia niektórych mieszkańców. Lord Manderly prowadził bowiem od niedawna wojnę z Freyami i Boltonami. Będąc w konflikcie z królewskim namiestnikiem północy występował przeciw Żelaznemu Tronowi.

Reszta statków została wpuszczona do portu i już wszyscy, pod czujnym okiem miejscowych zbrojnych, mogli odetchnąć. Sir Ian Storm dbał o najmłodszych uciekinierów z Północy, ale nie tracił też z oczu Białego Jona. Virion próbował ogarnąć nowych rekrutów, w przerwach oddając się cielesnym uciechom, które z kolei Mucha próbował godzić z obowiązkami kapłana Hexogi. Kell spędził trochę czasu z ojcem umiejętnie ukrywając, jakie wrażenie robi na nim wielkie miasto. Znalazł też nowego ptaka-chowańca, oczywiście mewę. Jon Hollard wrócił do swych medytacji i szkolenia nowych braci w szermierce. Dopiero po trzech dniach bohaterowie stanęli przed obliczem lorda Wymana Manderly, Lorda Zbyt Grubego By Dosiąść Konia. Wcześniej audiencji dostąpił sir Davos. Posłuchanie BG było krótkie i dosyć nieprzyjemne. Brak obycia najemników, niezastosowanie się do wytycznych maestera Theomore’a i ekspresyjność Muchy (nawet sir Ian nie błysnął etykietą a jedynie naśladował wycofanego Jona Snow) sprawiło, że szybko znaleźli się za drzwiami. Nie wyrzucono ich z Dworu Trytona tylko dlatego, że wstawił się za nimi Davos, a lord i jego kuzyn, dowódca gwardii pałacowej Marlon Mandery, pamiętali walkę szarych kompanionów z Freyami podczas Bitwy Na Jeziorze. Freyów zaś Spasiony Lord nienawidził całym sercem. Potrzebował też mieczy, choćby najemnych, do swej wojny. Sir Davos załagodził więc sytuację, potem na indywidualna audiencję został poproszony Odrodzony Jon. Ostatecznie drużyna dowiedziała się kilku rzeczy o bieżącej sytuacji politycznej w Westeros i przymierzyła się do kontraktu z Dworem Trytona.
 
Co działo się przez kilka miesięcy, podczas których kompania była odcięta od wieści ze świata?
 
W Dorzeczu nie ustał chaos po wojnie Młodego Wilka. Siły królewskie zdobyły wszystkie zamki, jednak walki partyzanckie wciąż trwały. Blackfish, ostatni z dowódców Robba Starka (i ostatni Tully na wolności) wciąż aktywnie działał kąsając stronników Lannisterów. Kraina była też pełna dezerterów i zbójów.

W jak zawsze spokojnej Dolinie rządził osierocony mały Robert Arryn pod okiem grupy doradców.

Nowym władcą Żelaznych Wysp był Euron Greyjoy. Krakeny regularnie atakowały bogate Reach, grabiąc, porywając i siejąc strach. Zagrożone było samo Stare Miasto!

Tymczasem Regent Królestwa, Kevan Lannister został jakiś czas temu skrytobójczo zamordowany, wcześniej upokorzono Cersei Lannister. Mała Rada rozpadła się. Wydawało się, że czas Lannisterów przeminął. W stolicy było niespokojnie. Armia Tyrellów utrzymywały jako taki ład, Mace Tyrell układał się z Wiarą wspierając swą córkę – królewską żonę i izolując młodego króla Tommena.

Najciekawsze wieści dochodziły z Krainy Burzy, co zaniepokoiło Davosa. Wylądowały tam wojska Złotej Kompanii (grupa dziesięciu tysięcy najemników, którzy nigdy w swej historii nie złamali kontraktu) ,  wspierającej niejakiego Młodego Gryfa, zgłaszającego pretensje do tronu Westeros. Młody mężczyzna podawał się za cudownie ocalałego Aegona Targaryena i wraz z wojskami oblegał (może już zdobył?) Koniec Burzy. 

Szara Kompania wypoczywała, reorganizując się, szkoląc i czekając na powrót dowódcy – sir Eryka. Łańcuch dopracowywał kontrakt z sekretarzami Dworu Trytona. Królowa Selyse i Shireen, podobnie jak Davos i Rickon Stark, byli gośćmi lorda Wymana. W Białym Porcie przebywał też Harwood Stout, jednoręki lord i wierny lennik zabitej lady Barbrey Dustin. Bohaterowie byli niepocieszeni, że ich sława – zdobywców Winterfell – nie rozeszła się szeroko po świecie. Co więcej, lord Stout utrzymywał przed swym sojusznikiem Wymanem Manderlym, że to on zdobył na chwilę stolicę północy. Na świecie nie było sprawiedliwości. Szara Kompania była głodna chwały! Pierwszą możliwością zaspokojenia tego uczucia  miało być zdobycie Fosy Cailin, ale o tym w następnej przygodzie.
 
---------------------
28. sesją kampanii zakończyliśmy pewien etap gry. Na chwilę (być może dłuższą, to zależy od Graczy) opuściliśmy mroczną, mroźną i ponurą Północ, trafiając ponownie w świat pełen spisków, intryg i wojny. Świat nieustającej gry o tron.

Categories:
Reakcje: 

0 Response for the ""Żegnaj Północy, nie tęsknimy" - 28. sesja "Wichrów Zimy""