Dark Fantasy Role Play

mroczne mięcho ku czci Melpomeny złożone w ofierze

  • .
    - Witaj! Poniżej znajdziesz pomysły na przygody, scenariusze rpg, generatory i opowiadania w klimatach fantasy - wszystko (poza poezją i scenariuszami do Gemini rpg) autorstwa Maestro, choć często inspirowane różnymi źródłami. Fani systemów Warhammer, Monastyr, Gemini, Midnight, Ravenloft, Dark Sun, Gra o tron (Pieśń Lodu i Ognia), Deadlands, Bestie i barbarzyńcy i innych światów RPG powinni znaleźć tu coś dla siebie. Szczególnie chciałbym pomóc początkującym Mistrzom Gry. Nie szukajcie tu rzeczy, które szybko się dezaktualizują. To ma być źródło konkretnych inspiracji do sesji gier fabularnych z niewielkim dodatkiem teorii rpg. Krwiste mięcho role playing.



Kolejna odsłona kampanii „Czarne skrzydła, czarne słowa” rozpoczęła się dynamicznie, od mknących pod pełnymi żaglami łodzi, wypełnionych zbrojnymi zaprzysiężonymi rodowi Mormont. W mroku poprzedzającym świt tuzin największych rybackich slupów Niedźwiedziej Wyspy, tnąc zimne fale Lodowej Zatoki, zbliżał się szybko do brzegu w rytm „Cwału Walkirii” Wagnera. Mała flotylla prowadzona była przez samą lady Alysane Mormont, niską, krępą, wojowniczą kobietę. Poza żeglarzami i kilkoma topornikami na łodzi towarzyszyli jej: sir Robert Snow, sir Eryk Malforto z giermkiem, piękna uzdrowicielka Kalispera, wojowniczy Virion, Kell „Niedźwiedź” z klanu Wullów, oraz Siódmy i Mucha.


Informacje sprzed pięciu dni o kilku drakkarach wyciągniętych na brzeg w tej okolicy trudno było zweryfikować – brzeg pokrywała nietypowa o tej porze roku gęsta mgła. Rozpoznania i potwierdzenia celów dokonał Kell… oczami swojej mewy. Chwilę później kadłuby slupów wbiły się w mieliznę plaży, zbrojni zeskoczyli w wodę wyprzedzeni przez strzały towarzyszy. Mgła rozpierzchła się jakby za sprawą czarów, padli pierwsi wartownicy krakenów, jak o Żelaznych Ludziach mówili Mormontowie. Virion przelał pierwszą krew w walce wręcz, lady Alys i sir Robert deptali mu po piętach. Kell z pozostałymi łucznikami ostrzelał plażę i zaalarmowane obozowisko krakenów pod niedaleką skarpą. Sir Eryk, apoteoza rycerskości, z dwuręcznym flambergiem rozprawiał się z maruderami Żelaznych Ludzi na drakkarach a następnie ruszył w środek bitwy. Mimo przewagi zaskoczenia i celnych salw Niedźwiedzi walka była wyrównana. Determinacja, wyszkolenie, oręż i liczebność po obu stronach były podobne. Wynik przesądziła zawziętość Viriona i kunszt sir Eryka. Tymczasem na tyłach potyczki Kell, osłaniany przez Siódmego i Muchę, znów odprawił swój tajemniczy rytuał i w ciele mewy srebrzystej zaatakował w powietrzu kruka, za pomocą którego krakeny chciały ostrzec swoich. Morski drapieżnik sprawnie poradził sobie z czarnopiórym kurierem, przetrącił mu skrzydło, poranił i zagnał między korzenie rosochatego grabu. Virion uratował życie sir Robertowi, zabił też krakena, który wziął go za Marona – niemal bliźniaczego brata Viriona. W innym miejscu bitwy sir Eryk przeżył tylko dzięki napierśnikowi i łasce swej bogini Hexogi...


Żelaźni Ludzie zostali pokonani, kilku dostało się do niewoli. Jeńców fachowo przesłuchano, w czy miał swój udział Virion. Kalispera niosła ulgę rannym i umierającym. Jej zioła wcześniej skutecznie pomogły na chorobę morską. Mucha i Siódmy szabrowali trupy i łodzie wrogów z nieco większą efektywnością niż pozostali. Ostatecznie Niedźwiedzica, czyli Lady Mormont, nakazała spalić drakkary nie przejmując się następstwami. Jej ranni i zabici poddani wrócili slupami na rodzinna wyspę. Pozostała setka zbrojnych, w tym nasi bohaterowie, mieli ruszyć w głąb Wilczego Lasu do Deepwood Motte, majątku rodu Gloverów zagarniętego przez Żelaznych Ludzi, konkretnie przez samą Ashę Greyjoy, córkę Starego Krakena. Gdzieś pod Deepwood miało dojść też do spotkania oddziału Niedźwiedzicy z armią króla Stanisa Baratheona.    




Ogrzewany światłem dnia Wilczy Las, największa puszcza w Westeros, budził się do życia. Wielkie sosny, jodły, choiny, sękate dęby, klony i graby rzucały na maszerujących w kolumnie głębokie cienie. Zbrojni wytrwale kluczyli między wykrotami, zwalonymi próchniejącymi pniami, łachami brudnego śniegu, omszałymi głazami i rozłożystymi jałowcami. 15 mil dzielących Deepwood Motte od wybrzeża zostało pokonanych do zmroku. Siedziba Gloverów, podobnie jak dworzyszcze Mormontów, nie robiła wrażenia na kimś, kto widział kamienne twierdze i zamczyska. Położony w środku lasu na rozłożystym wzgórzu gródek broniony był przez gliniany wał i czterometrową palisadę o dwóch bramach. Poza dachami zabudowań nad ostrokół wystawała samotna drewniana wieża wartownicza. Pod wzniesieniem znajdował się przysiółek i niewielkie pola uprawne.


W gęstniejących ciemnościach bohaterowie upewnili się, że krakeny wciąż zajmują gródek strzeżony przez licznych wartowników. Prowadzony przez sir Eryka oddział zbrojnych przeprowadził rozpoznanie w przysiółku wolnym od wroga. Tymczasem Kell szybował na skrzydłach ponad zabudowaniami i lasem. Dostrzegł w nim grupę kilkudziesięciu klanowych wojowników. Zwiadowcy górali przeprowadzili odważną, choć nieudaną próbę dostania się za palisadę Deepwood Motte i otwarcia bramy. Zagrały rogi w lesie, krakeny odpowiedzieli swoimi. Kell odkrył na północy wielką armię króla Stanisa. Wkrótce po tym sir Eryk starał się wywabić Żelaznych Ludzi poza ostrokół. Nie powiodło się, przynajmniej od razu. Kiedy bohaterowie ze swoim oddziałem cofnęli się w kierunku lasu, krakeny wymknęły się z grodu i w mroku lasu starły się z klanowymi wojownikami. Upewniwszy się, że nikt z żywych wrogów nie został w Deepwood Motte, sir Eryk, Virion i Kell, oraz część zbrojnych Mormontów ruszyła za Żelaznymi Ludźmi w las, w kierunku zachodnim. Puszcza rozbrzmiewała odgłosami potyczek. Ciemności dezorientowały i wymuszały ostrożność. Po rozdzieleniu swoich sił bohaterowie trafili na kilku przedstawicieli klanu Wullów znanych Kellowi. Nieco później zaś, na niewielkiej polanie, drużyna wpadła na kolejnych górali walczących z samą Ashą Greyjoy i jej przybocznymi. Virion ogłuszył córkę krakena i w ten sposób bohaterowie zdobyli dla króla Stanisa istotnego jeńca.


Następnego dnia się sir Eryk i towarzysze odebrali z królewskich ust coś na kształt uznania za przykładne wypełnienie zadania dotyczącego Niedźwiedziej Wyspy. Ród Mormontów nie należał do bogatych, ale tu, na Północy, był poważany przez ludzi, których Stanis chciał włączyć do walki pod swoim sztandarem. Odbicie Deepwood Motte i zwrócenie grodu Gloverom, a wcześniej dyplomatyczna misja Jona Hollarda wśród górskich klanów, były kolejnymi krokami mającymi zapewnić zwycięstwo prawowitemu władcy Westeros…    
-CDN.

Categories:
Reakcje: 

0 Response for the ""Ku Deepwood Motte" - sesja 4. kampanii najemniczej"